Król Kazimierz Jagiellończyk i jego obóz pod Dankowem w 1474 roku

To ważny moment w historii Dankowa, a niemal zupełnie zapomniany. Profesor Andrzej Kobus, znawca historii regionu, podczas swej prelekcji w GOK w Lipiu przedstawił arcyciekawe informacje na temat królewskiej wyprawy zbrojnej na Śląsk. Wówczas przez kilka tygodni stacjonowały pod Dankowem i Krzepicami wojska Kazimierza Jagiellończyka. Był też u nas dłużej obecny sam król.

Pierwsza z cyklu prelekcji w Gminnym Ośrodku Kultury w Lipiu poświęcona była wyprawie Kazimierza Jagiellończyka na Śląsk. Dzielnica ta w 1474 roku była we władaniu Węgier – wówczas mających swój szczyt potęgi pod panowaniem króla Macieja Korwina. Profesor Uczelni Korczaka w Warszawie dr. hab. Andrzej Kobus szeroko zarysował tło tych wydarzeń, opowiadając o polityce międzynarodowej z tamtej epoki. Posiadany przez Węgry Śląsk oddzielał wtedy Polskę Kazimierza Jagiellończyka od Czech, w których panował syn naszego króla – Władysław Jagiellończyk. Wspólne polsko-czeskie uderzenie na Śląsk miało doprowadzić do odebrania go Węgrom. Podczas przygotowania wyprawy wojska Kazimierza Jagiellończyka obozowały we wrześniu 1474 roku pod Dankowem i Krzepicami. Sam król też przebywał tutaj – i w Krzepicach, i w Dankowie.

Ważną część prelekcji stanowiło odniesienie tych wydarzeń – przygotowania wyprawy, obecności wojsk i samego króla – do naszych lokalnych dziejów. Prelegent wskazał, że na naszym terenie stacjonowało wówczas około 40 tysięcy zbrojnych. To ogromna liczba, jeśli wziąć pod uwagę, że Danków miał w tym czasie około 150 mieszkańców. Obecność tak wielkiej grupy zbrojnych musiała być uciążliwa dla miejscowej ludności, ale – jak zauważył pan profesor – są podstawy uważać, że były to wojska karne, nie czyniące gwałtów ludności (choćby z uwagi na obecność króla, która zawsze pozytywnie wpływała na dyscyplinę wojsk). Ponadto potrzeba wyżywienia tak znacznej grupy ludzi i sporej liczby koni musiała sprawić, że ceny produktów w naszej okolicy z uwagi na duży popyt poszybowały w górę – co mogło dać wielu naszym ludziom okazję do zarobienia nieco więcej niż zwykle na sprzedaży tego, co wyprodukowali.

Bardzo ciekawy wątek historycznej opowieści pana profesora dotyczył zabudowy Dankowa w tamtych czasach – zwłaszcza kościoła i siedziby właścicieli tych ziem, czyli rodu Rogowskich. Wedle ustaleń badaczy istniał wówczas dawny drewniany kościół św. Stanisława – ale nie w miejscu obecnej świątyni, a na obrzeżach wsi od strony Lipia. Nie było jeszcze fortyfikacji, które widzimy dzisiaj – ale na tym samym terenie stała wieża obronna, której pozostałością jest to, co w naszych czasach nazywamy Domem Kasztelanowej. Badania archeologiczne z ubiegłej dekady potwierdziły, że był to masywny budynek o fundamentach blisko dwumetrowej szerokości, który przywodzi na myśl inne zachowane do dziś siedziby rycerskie z tamtej epoki – mające postać właśnie wieży obronnej, a zwane też czasem kamienicami. Wieżę tę mogli w Dankowie wybudować właśnie Rogowscy – ród niezwykle zamożny, z którego trzech przedstawicieli pełniło funkcję podskarbiego królewskiego, czyli „ministra finansów” królestwa. Ostatni z nich, Jan Hińcza (zmarły w 1473 roku), był ponadto dyplomatą i zaufanym królewskim. Można więc rzec, że król stanął obozem i gościł na ziemiach należących od dekad do rodziny mocno związanej z jego dworem. A w samym Dankowie istniała wówczas budowla, która była odpowiednia, by ugościć samego króla.

Obecni na prelekcji mogli też usłyszeć sporo ciekawych informacji na temat uzbrojenia wojsk, które w 1474 roku stacjonowały pod Dankowem. Profesor Kobus powołał się też na dawne dokumenty, które dowodzą podejmowania tu działań związanych z zabezpieczeniem potrzeb wojska i przygotowaniem do wyprawy. Wspomniał o przebiegu inwazji na Śląsk, podczas której bez trudu zajęto i spalono leżące na trasie przemarszu wojsk Olesno. Cała wyprawa nie zakończyła się jednak sukcesem – jak przybliżył prelegent, na pewne przyczyny tego niepowodzenia zwracają uwagę raporty ówczesnych szpiegów z Wrocławia, które podają, że wojska królewskie gromadzone pod Dankowem i Krzepicami mają mało armat do oblegania większych miast, a ponadto nie ma z nimi ani oddziałów Litwinów, ani Tatarów. Śląsk odebrano jednak Węgrom później. Po śmierci Macieja Korwina na tron węgierski zaproszono panującego już wówczas w Czechach Władysława Jagiellończyka. Dzięki temu państwa rządzone przez dynastię Jagiellonów zajmowały wtedy ogromny obszar między trzema morzami: Bałtyckim, Adriatyckim i Czarnym.

W podsumowaniu profesor Andrzej Kobus podkreślił, że warto pamiętać o tej Jagiellońskiej Europie z tamtej epoki. A jednocześnie warto wiedzieć o tym ważnym dla naszej lokalnej historii pobycie króla wraz z armią w Dankowie. Bo zwykle wspomina się o obecności książąt w Dankowie w XIII wieku, potem o obecności króla Jana Kazimierza w czasach potopu szwedzkiego w XVII wieku, a pomija równie ciekawy wątek trwającej kilka tygodni obecności tutaj wojsk i samego króla Kazimierza Jagiellończyka we wrześniu 1474 roku, a więc w XV wieku. Tymczasem to również był czas wyjątkowy dla Dankowa – nie mniej niż zjazdy książęce sprzed ośmiu wieków czy lata wojny ze Szwecją.

Informacja o kolejnej prelekcji z zaplanowanego cyklu zostanie podana przez GOK ze stosownym wyprzedzeniem.

Autor: 

Jarosław Jędrysiak